W dzisiejszym świecie bylejakości nie tak łatwo skusić dziecko tym, co wartościowe. Razem z moim synem podjęliśmy to wyzwanie i wśród byle jakich książek wyławiamy te, które są mądre i piękne. A jest ich sporo, wystarczy poszukać. Świat ilustracji zaczarował nas w szczególności...

czwartek, 14 listopada 2013

Waldemar Bonsels, Pszczółka Maja i jej przygody

Wydawnictwo "Śląsk", 1981
Oprawa: miękka
str. 111
Wiek: 6+

Ilustracje:  Tadeusz Biernot

To książka, która do niedawna przywoływała wspomnienie parasola światła rozpościerającego się nad moją małą głową w chłodny i ciemny sobotni poranek i ciepła buchającego od pieca kaflowego. Nie wiem, dlaczego tak dobrze zapamiętałam akurat historię pszczoły, która postanowiła się zbuntować i opuścić ul. Może dlatego, że za wszelką cenę chciała być sobą, a na świat patrzyła przez różowe okulary? A może dlatego, że była bardzo ciekawa i odważna. Dziś nie do końca mi się podoba: nie lubię wykrzykników typu "O Boże!" i nie podoba mi się, że człowiek występuje tu często z flaszką i papierosem. Ale cóż zrobić, jeśli tak nas widzą owady... Franek dzięki książce nauczył się pięknie mówić "pscółka maja". Ilustracje wciąż niezmiennie mi się podobają i podoba mi się nawet to, że książkowa Maja jest inna od tej telewizyjnej.

Szerszenie to zbóje, więc też palą ;)









4 komentarze:

  1. O! Takiej Mai nie znałam! ale okulary ma świetne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niemiecki pierwowzór. Książka była pierwszy raz wydana w 1912 r. Ja czytałam w ją dzieciństwie i darzyłam wielkim sentymentem :)

      Usuń
  2. To też moje wydanie :-)
    A że Franek mówi pięknie "Maja" to ja się bardzo ale to bardzo cieszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Maja akurat nie była wyzwaniem, ale "pscółka"....

      Usuń